Kiedyś, dawno temu, na imprezie suplementów Forever, pojawił się ON. Przystojny, pachnący wanilią albo czekoladą, w ręku shaker, a na etykiecie napisane: Forever Lite Ultra.
I ja od razu wiedziałem – to nie będzie zwykły kuzyn. To był typ, który potrafiłby wciągnąć na klatę worek bananów, a potem jeszcze zrobić do tego smoothie.
Rozdział I – Spotkanie w siłowni Forever
Ja, jak to ja, zawsze zielony, nawilżający i pełen życia. A tu nagle widzę – Lite Ultra stoi na półce w kuchni i mówi:
– „Siema, kuzynie. Wiesz, że ja mam aż 24 gramy białka w porcji?”
No i mnie zatkało. Ja mogę nawilżyć człowieka od stóp do głów, ale żeby tak mięśnie budować, to nie moja działka.
On z kolei specjalizuje się w tym, żeby:
• pomagać po treningu,
• wspierać regenerację mięśni,
• i sprawiać, że nawet zwykłe śniadanie smakuje jak nagroda w stylu „fit fast food”.
Rozdział II – Co on właściwie ma w środku?
Lite Ultra nie jest byle koktajlem. Oj, nie! W jego proszkowej duszy kryją się:
• białko sojowe – idealne dla wegetarian i tych, którzy nie chcą mleka,
• witaminy i minerały – cała armia malutkich pomocników,
• i smak, który sprawia, że nawet najnudniejsza dieta nabiera sensu.
A najlepsze? Możesz wybrać: wanilia albo czekolada. To jak wybór między romantyczną randką przy świecach a kinem akcji z popcornem.
Rozdział III – Jego supermoc
Mój kuzyn mówi tak:
– „Słuchaj, Aloesie. Ty jesteś od nawadniania i równowagi, a ja jestem od sytości. Ja sprawiam, że ludzie czują się najedzeni, ale nie ociężali. Jestem jak… dietetyczny Batman w shakerze!”
I faktycznie – wystarczy zmieszać go z mlekiem (albo nawet z wodą), dodać banana czy jagody i masz posiłek, który:
• trzyma głód na dystans,
• dostarcza energii,
• a przy okazji nie zamienia się w dodatkowy boczek na brzuchu.
Rozdział IV – Kiedy on ratuje ludzi?
• Gdy ktoś nie ma czasu na śniadanie – hop, shaker i gotowe.
• Gdy ktoś wraca z siłowni i chce czegoś więcej niż tylko suchy ryż z kurczakiem – Lite Ultra na ratunek.
• Gdy ktoś walczy o talię osy, ale pizza kusi zza rogu – on daje poczucie sytości i spokój.
Ja się śmieję, że gdyby Lite Ultra był człowiekiem, to byłby trenerem personalnym z uśmiechem jak z reklamy pasty do zębów.
Rozdział V – Epilog (czyli shake na dobranoc)
I tak oto mój fit-kuzyn Forever Lite Ultra robi furorę. Ja, Aloes, zawsze będę tym zielonym mistrzem od wnętrza i nawilżenia, ale powiem Wam szczerze – jak czasem chcę poczuć się jak atleta, to mieszam się z nim w shakerze.
Smak waniliowy albo czekoladowy? Cóż, ja wybieram oba. W końcu życie jest zbyt krótkie, żeby odmawiać sobie deseru – nawet jeśli jest w wersji fit.